Moja historia zaczyna się od spotkania szamana

Wezwanie

Szamana spotkałam po raz pierwszy podczas wakacji na Florydzie. Na plaży odbywała się ceremonia pożegnania słońca, pełna muzyki i czystej radości. Pod koniec tego cotygodniowego rytuału, szaman zwykle wybierał jedną osobę, której wręczał ptasie pióro o mocy spełniania marzeń. Tego dnia wybrał mnie, ale szczerze…

Wtedy nie miałam pojęcia, o czym marzę. Byłam zbyt od siebie odcięta. Straciłam sens życia. Ja tylko próbowałam wypocząć. Spędzałam godziny na plaży słuchając szumu fal i malując dla przyjemności. Nie wiedziałam, że tym szumem Ocean próbuje opowiedzieć mi o moim przeznaczeniu. Zamiast pójść za wezwaniem, wróciłam do domu.

Umrzeć by się odrodzić

Pewnego listopadowego wieczoru położyłam się na podłodze mojego apartamentu w Krakowie w oczekiwaniu na śmierć. Widziałam każdy jej detal, rozpacz rodziny, miauczenie kota, pogrzeb, duszę ulatującą z ciała do Źródła. Obudziłam się po trzech dniach i nocach z ogromnym pragnieniem życia. Moja depresja zniknęła wraz z odkrytym na nowo marzeniem.

Marzyłam o spokojnym, beztroskim życiu blisko natury i morza. Tęskniłam za Oceanem. I chciałem malować.

Wyprawa

Spakowałam plecak i wyruszyłam w podróż po Wyspach Kanaryjskich. Mieszkałam w jaskiniach i na plażach. Gran Canaria nauczyła mnie radościi, wolności i zaufania do Wszechświata. Na Tenryfie odkryłam wewnętrznego Jednorożca. Tam 31 Grudnia 2018 roku świętowałam Nowy Rok i swoje czterdzieste urodziny – dzień później Atlantyk próbował mnie porwać. Mógł mnie zabić, ale to było tylko zaproszenie do oceanicznego „programu mentoringowego”. Na La Palmie odrodziłam się, jako Syrena, a Ocean nadał mi nowe imię – Sirena. Kilka miesięcy póżniej, na Sycyli (Włochy), wyhodowałam syreni ogon i zaczęłam dokumentować tranformację za pomocą zdjęć artystycznych. Magiczne pióro już działało – na mej drodze spełniłam wiele marzeń. Jeszcze kilka ich czeka na spełnienie i wierzę, że mi się uda.

Twóczy przepływ

.Po przypłynięciu na La Palmę, spotkałam szamana. Powiedział mi, że na wyspie jest czakra kreatywności. Uważam, że to prawda.

Tutaj, na La Palmie, fotografuję i maluję mój wyśniony Ocean. Robię to na plaży, słucham słów oceanu i pozwalam wiatrowi mieszać piasek z farbą. Tworzę nad ranem, kiedy wciąż na wpół śnię. Wcześniejsze noce przynoszą mi wiele wizji, śpię w hotelu miliard-gwiazdkowym – na piaszczystym wybrzeżu lub w pobliskiej jaskini.

Na La Palmie ponownie łączę się z Matką Naturą za pomocą długich spacerów, pielęgnacji eko-ogródka, medytacji pod kanaryjską sosną przy akompaniamencie śpiewającej misy kryształowej. Poza La Palmą nie przestaję tworzyć. Nauczyłam się, jak przez kontakt z przyrodą napełniać źródełko kreatywności.

Zaklinaczka z Oceanu

W listopadzie 2020 roku, po trzech nocach na plaży, obudziłam się z tymi słowami: Dream Whisper- Zaklinaczka snów i marzeń (lub Szeptunka).

– Oto kim jesteś – powiedział mój Mentor, Ocean.

Zostałam powołana przez Ocean do misji, by przypominać ludziom o sile ich marzeń i snów.

Ocean obiecał, że nauczy mnie „zaklinania”, pod warunkiem, że wykonam wszystkie kroki i nie będę o nich dyskutowała z wewnętrznym sceptykiem. Podpisałam kontrakt i teraz wszeptuję swoje marzenia w obrazy. Powoli zaczynam to robić dla innych. Ocean wierzy, że kiedyś spłacę swój „dług” za jego lekcje – odwdzięczę się służąc Matce Ziemi.

Niedawno, w drodze nad Ocean, znalazłam kolejne magiczne pióro, ale czuję że nie należy do mnie. Teraz moja kolej by je wręczyć komuś, kto go potrzebuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *